fbpx

Codziennik cz. 2 – niech mnie zjedzą!

- Brak komentarzy

Gorąco polecam tą aplikację na telefon do odsłuchu podcastów. 
Pobierz na telefon, zasubskrybuj mój podcast i otrzymuj powiadomienia w momencie publikacji.

odcinek 2

05.07.2019 - 5 rano

Żeby nie było, że Chorwacja to tylko raj.

No jest pięknie i zielono i góry, plus woda… Ale do jasnej cholery, że nikt mnie nie uprzedził że w tym państwie tak żrą komary! Żeby to cholerstwo było tak słabe jak w Katowicach, do dałoby się przeżyć. Ale nie, tutejsze komarzyce mają jad tak wściekle swędzący, że nie możesz spać przez pogryzienia. Na samym tyłku mam z piętnaście swędzących i piekących bąbli!

Fakt, że mam kawał dupska, ale te pindziochy (mam na myśli komarzyce) nie ograniczyły się do mojego zadka. Jestem pogryziona permanentnie. Nos, policzek, plecy, nogi, szyja…

Co Ci tu będę wymieniać. Nie mam części ciała, której nie zdobiłby bąbel.

I idź tu człowieku na plażę, odsłoń ciało i DRAP SIĘ, bo podgrzane przez słońce bąble swędzą podziesiąkroć! Poza tym, jak to wygląda? Siedzisz na plaży i drapiesz się po tyłku?!

Szczęście, że woda łagodzi swędzenie i że mogę w niej moczyć odwłok godzinami.

Dobrze już, dajmy spokój komarom. Niech im będzie, najadły się mojej krwi.

Ale kurwa wróble! Przecież to wariaty, nie ptaki!

Czwarta rano, śpisz sobie w najlepsze.

Wreszcie możesz spać przy otwartym oknie, bo pojechałeś kilkadziesiąt kilometrów po wtyczkę na komary i ta rozsiewa nielubiany przez te insekty smrodek (chociaż i i tak znalazłam kolejne ugryzienia na tyłku). Klima wyłączona i super, bo nie ma w niej niczego zdrowotnego, a ty myślisz, że się wyśpisz, nie obudzi cię swędzenie, a rano wstaniesz i przeciągniesz się, spoglądając na piękny widok za oknem. Góry, morze, kwiaty i błękit nieba.

Jasne, kurwa!

Byłoby tak, gdyby nie wróble!

Przyznam, że odwykłam od tych stworzeń, od ich ćwierkania. W centrum Katowic nie ma zbyt wiele tego ustrojstwa, a już na pewno nie tyle, by cię obudziło.

I teraz wyobraź sobie…

Czwarta rano, okno otwarte, a zza okna dobiega do ciebie jakiś wściekły ptasi jazgot. Ćwir, ćwir w wykonaniu dziesiątek wróbli i wszystkie siedzą na drzewie pod twoim oknem i drą te swoje małe dzioby. Takie „ćwir ćwir” bandy wariatów. W jedno „ćwir ćwir” wsłuchiwałam się przez kilka minut, bo ciężko mi było uwierzyć, że jakieś stworzenie może się tak tępo zaciąć i ćwierkać w jednym tempie, jednostajnym dźwiękiem, bez żadnej modulacji.

Po co wróble to robią?!

Zbiera się taka ekipa i ćwierka przez pół godziny.

Ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir...

No i w efekcie wstałam, wzięłam laptop i piszę do ciebie o czymś tak bezsensownie banalnym, ale wiesz, jak to jest.

Śpisz sobie słodko, masz jeszcze przynajmniej cztery godziny snu przed sobą, a tu takie stworzenia postanawiają ci w tym przeszkodzić.

I tak, wiem, one są u siebie, a ja nie. To drzewo pod moim oknem (a moim, bo za nie na tych dziesięć dni drzewa pod oknem płacę) pewnie od lat jest ich punktem spotkań i darcia dziobów, ale może jednak jutro dałyby spokój i poszły pokrzyczeć gdzieś indziej.

Szanowny wróblu, jeśli czytasz tego maila, lub Ty – Władco Ptaków – proszę, by jutro ekipa poszła drzeć dzioby pod inne okno, bo chciałabym się wyspać.

Nie ma szkoły, więc nie muszę wstawać o szóstej, a już na pewno nie o czwartej, więc może by tak dać mi pospać do normalnego rana.

O to proszę ja – urlopowiczka, z pięknej Chorwacji, w której zostałam częściowo zjedzona przez komary, a teraz wkurzona siedzę i piszę list, zamiast spać 🙂

ps. jaskółki też są porąbane – siedzi to na drucie i wydaje dźwięki, niczym alien!

Dobra, idę pozwiedzać miasteczko.

O szóstej rano w wakacje… Dżizas!

Dodaj komentarz