fbpx

Kuchenny Don Kichot – podcast nr 11

- Brak komentarzy
kuchenny Don Kichot - podcast

Kim jest kuchenny Don Kichot?
To osoba walcząca ze stereotypem, ale i z tradycyjnym wizerunkiem domu i miejscem kuchni w nim.
To kobieta, bądź mężczyzna, znająca wagę i powagę bycia karmicielem i stworzeniem, które musi konsumować.
To w końcu ten, kto chciałby kochać smoki, które tak na prawdę nie są nawet wiatraczkami 😉

Jeśli wolisz czytać - transkrypt nagrania

Cześć. Witam Cię – Monika Gastrofilka.
Na początku się przedstawię.
Jestem gastronomem z dwudziestoletnim stażem. Ostatni z lokali zamknęłam przeszło rok temu – z końcem września 2017 roku. Od października nie działam już, jako aktywny gastronom w lokalach gastronomicznych.

Przez dwadzieścia lat prowadziłam sprzedaż ciast własnej produkcji, jak również lokale w centrum rozrywki i centrach handlowych. Raz było bardziej pod górkę, raz bardziej z górki, a raz nawet bardzo ostro, ale z tym odsyłam Cię do podcastu numer jeden, w którym opowiadam o tym, co przeszliśmy i jak to straciłam dom i wszystkie oszczędności podejmując złą decyzję.

PODCAST nr. 1 - "Podcast powitalny".

Dziś chcę powiedzieć o tym, że wiele osób niepotrzebnie walczy z wiatrakami.

Jest takim kuchennym Don Kichotem, a sprzęty kuchenne, lodówki, piecyki – to wiatraki.

Dlaczego tak uważam? Włączyło mi się dzisiaj moralizatorstwo, jeśli za duże, to wybacz 🙂 Chyba dziś jest TAKI dzień i my kobiety nie zawsze mamy na to wpływ. Ja dzisiaj najwyraźniej nie mam. Pofilozofuję trochę, ale najpierw zaznaczę coś.

Jeśli nie chcesz gotować to ja tego nie chcę zmieniać. Broń Boże. Jeżeli masz osobę, które Ci gotuje i dobrze Ci z tym, to też nie mówię do Ciebie.

Jeżeli jednak szukasz sposobu na to żeby stać się królem swojej kuchni i czegoś do tego Ci brakuje, to właśnie dobrze trafiłeś. Wracam do: dlaczego? Bo musisz gotować. Większość z nas musi sobie coś ugotować, przygotować przynajmniej, chociaż gotowanie jest z tym nierozerwalnie związane.

Jakby o tym nie mówić, to musisz, gotować albo jesz gotowce. Gdy gotujesz, to oszczędzasz pieniądze na tym, że nie kupujesz gotowych potraw. Oszczędzasz zdrowie, bo kupując gotowce nigdy nie wiesz co jest w nich zamknięte i jest tak zakonserwowane, by dotrwało do momentu, kiedy trafi do twojego żołądka. Chyba, że jesz w dobrych knajpach, ale na to mało kogo stać.

Gotując będziesz zdrowsza, to się rozumie samo przez się. Ale niekoniecznie o zdrowiu fizycznym chcę mówić szczególnie, że opowieści tej treści jest już multum w sieci, więc przynajmniej dzisiaj to pominę.

Nie walcz z kuchnią – nie bądź Don Kichotem.

Mam koleżankę, która ma piękny dom, piękną kuchnię kuchnię, a właściwie wszystko łącznie z dziećmi ma piękne. I tylko bardzo nie lubi gotować. Tak tego nie lubi, że gdy ma podać przygotowane jedzenie, to sztućcami najchętniej by w Ciebie rzuciła. Trochę przekoloryzowałam, ale tak to się odczuwa (i ja i mój mąż). Taka złość w niej tkwi, jakby czuła się poniżana.

Wiem, że wynika to między innymi z nieokiełznania kuchni, bo wiele osób (o czym mówiłam w trzech odcinkach o minimalizmie w kuchni) ma za dużo rzeczy w kuchni i spiżarni, oraz produktów w samej lodówce.

Tutaj znów odsyłam Cię do chwilami obrzydliwego podcastu "Zombie w lodowce" (również w wersji do czytania).

Mając za dużo produktów, masz chaos w głowie. Nadmiar powoduje, że musisz z konieczności wykorzystać te produkty. Gdy nie jesteś zaplanowana w posiłkach (np. na przyszły tydzień), musisz je na bieżąco wymyślać. A to powoduje stres.

Chcę Cię zaprosić do kursu Obiadowa królowa Kuchni, co nie znaczy, że jest on tylko dla kobiet. Wiadomo jednak, że większość z nas ma to wpisane w naszą płeć. Gotowanie dla rodziny. Tak to stworzono. To mężczyzna brał maczugę i szedł na polowanie (nie tylko na zwierzęta), a kobieta zostawała w domu pilnując ogniska domowego. Gotowała, pilnowała dzieci, karmiła. Natura tak to poukładała.

Oczywiście, że można z tym walczyć, ale z perspektywy 44 latki stwierdzam, że nie warto przeciwstawiać się temu, chyba że jesteś w związku, w którym gotuje mężczyzna.

Mówię tu o tradycyjnym modelu rodziny. To matka karmi piersią. Tak to jest w naturze, że to kobiety są w główniej mierze odpowiedzialne za karmienie. Wiele kobiet tego nie cierpi a szkoda, bo gotowanie i karmienie rodziny może być czymś bardzo przyjemnym, jeśli pozwoli się sobie na czerpanie z tego przyjemności. Na otwarcie głowy na gotowanie. Ale najpierw na poukładanie tego świata gotowania. O tym później.

Gotowanie czyni kobietę, tym bardziej mężczyznę - osobą bardziej atrakcyjną.

To wykazały przeróżne badania. Mówiłam, bądź pisałam o tym w artykule o byciu kelnerką "Kelnerka brzmi dumnie" – odsyłam Cię do tego artykułu.

Mówiłam o tym, że osoba, która nie tylko gotuje, ale podaje jedzenie (mam na myśli kelnerkę), jest atrakcyjniejsza dla osoby, która to jedzenie spożywa. Jest to podświadome, ale prawdziwe. Jest to stwierdzone naukowo. Ty również będziesz taką atrakcyjną osobą.

Nie na darmo mówi się, że przez żołądek do serca.

Gotowanie jest taką drogą. Bo jeśli gotujesz dla kogoś, a robisz to z uczuciem i z uczuciem podajesz, równa się to okazywaniu uczuć. Nie ma się tu z czym kłócić.

Poza tym dom, w którym czuć zapach jedzenia, (a woń potraw nasącza wnętrze) daje poczucie bezpieczeństwa domownikom.

Wyobraź sobie powrót partnera/ partnerki z pracy, który po wejściu do domu czuje zapach dobrego jedzenia, które lubi. Nastrój nawet bardzo zmęczonej osoby momentalnie się poprawia. Taki typowy obrazek, którym również oczywiście media nas bombardują (ale nie bez powodu). Wracasz do domu, a przy kuchni stoi ta ukochana osoba, często matka i miesza w garnkach.
I oczywiście z tym też można walczyć i mieć coś przeciwko. Ale po co? Dla mnie to są właśnie wiatraki.

Kuchnia jest sercem i dopełnieniem domu.

Po to jest w każdym domu i nie ma chyba projektu domu bez kuchni. Każdy projektant, architekt i użytkownik ją uwzględnia nawet, gdy jest mało używana.
W każdym domu się gotuje.
Przebywanie np. w hotelu, w którym możesz ewentualnie zagotować wodę na herbatę, nie daje takiego poczucia bycia na swoim miejscu, jak w domu, do którego się tęskni, w którym kuchnia jest sercem domu. Bo nim jest, co obserwuję na przestrzeni lat.

Gotowanie, przygotowywanie potraw i jedzenie wspólnie posiłków jest rytuałem.

A rytuały w naszym życiu są pewnie najcenniejszą jego częścią.

Jak sobie pomóc, aby gotowanie nie sprawiało aż takiego problemu, bądź w efekcie sprawiało przyjemność? I było fajną częścią życia?

Przede wszystkim trzeba uporządkować sobie życie kuchenne, w czym bardzo pomaga kurs Obiadowa Królowa Kuchni. Jest to kurs bezpłatny, od niedawna dostępny na stronie gastrofilka.pl.
Mówię w nim, jak krok po kroku pozbyć się nadmiarów, jak uporządkować lodówkę, co w niej może się zadziać, jak możemy się truć, jeśli nie zdajemy sobie sprawy z paru rzeczy, których ja się nauczyłam przy prowadzeniu lokali. Widziałam przypadki trucia ludzi w innych lokalach i to, co się potem działo. Dlatego jestem wręcz przewrażliwiona w przypadku niektórych niedociągnięć przy dbaniu o lodówkę.
Tu Cię odsyłam do podcastu i artykułu w formie pisemnej dla wygody czytelnika czy słuchacza, Tytuł podcastu na mojej stronie to: „ Zombie w lodówce.

W kursie Obiadowa Królowa Kuchni mówię też, jak zrobić porządki w spiżarni, w szafkach, na półkach. Jak ich nie zagracić. Następnie, jak zrobić remanent z listą, którą udostępniam w materiałach do pobrania. I jak ograniczyć ilość składników do 60, w skład którego wchodzą również cukier, sól, pieprz, liść laurowy. Według tej listy gotujemy, na podstawie przepisów dołączonych do kursu.

Gotujemy DZIESIĘĆ obiadów, a każdy składa się z CZTERECH części. Czyli mamy: DZIESIĘĆ zup, i DZIESIĘĆ głównych dań drugich (z mięsem lub bez, łącznie z sałatką, lub surówką, ziemniakami, ryżem bądź makaronem).
Wersja wegetariańska jest w przygotowaniu. Będzie na dniach, bo temat ten wciągnął mnie, bo smaki wegetariańskie bardzo mnie pociągają do tego stopnia, że mięso przestaje mi całkowicie smakować.

To, na co kładę nacisk w kursie, to przygotowanie półproduktów na cały tydzień czyli: mięs, farszów, bądź ugotowanych ziemniaków, ryżu itd. Tak, aby w ciągu tygodnia składać te elementy, jak klocki lego na talerzu. Nie dość, że smacznie to pięknie, a przede wszystkim szybko.
Aby nas nic nie stresowało. Czyli jeden dzień przygotowujący do całego tygodnia użytkowania tego, co masz zrobić. To jest trzon kursu, do którego serdecznie Cię zapraszam.

Sprawa wygląda tak: skoro sprawdziło się to w lokalach, skoro tam przygotowanie składników odbierał Sanepid, który bardzo rygorystycznie podchodzi w zbiorowym żywieniu do przechowywania potraw i posiłków, to tym bardziej w domu musi się system sprawdzić. Skoro tam przyspieszyło przygotowywanie potraw tak, że klient nie musiał czekać dłużej niż kilka lub kilkanaście minut na obiad, to w domu musi być krótko szczególnie, jeśli nie jest to obarczone stresem. A nie je jest. Nie aż takim 🙂

Porządek, minimalizm równa się – równowaga w kuchni.

O tym mówię w kursie. Ograniczaj się do 60 składników, jeśli chodzi o obiady. Zauważyłam, że sama łapię się na tym, kiedy idę do sklepu nawet z listą, że próbuję sięgać produkty, których niekoniecznie potrzebuję. Mówię wtedy do siebie: "ty w kursie piszesz o zbędności różnych produktów, a właśnie po to sięgasz?!". I druga ręka klapie w tę winną . Idę więc dalej i biorę wyłącznie te składniki, które wymieniam w kursie. Lub takie, których potrzebuję do opracowania nowych przepisów. Taka mała dygresja na swój temat, Wiadomo, że każdego z nas kusi w sklepie, a szczególnie w marketach, w których jest przesyt wszystkiego, by wziąć jeszcze jeden produkt, coś z półki, bo może się przyda. Później w domu męczymy się, jak to zużyć, bo nie mieliśmy planu wrzucając do koszyka. O tym wszystkim mówię w kursie łącznie z tym, jak robić zakupy, by nie popełniać takich błędów.
Jest kilka zasad. Są one przedstawione w jednym z kolejnych kroków jeszcze przed przygotowaniem mięs i nie tylko, makaronów itd.

Dlaczego nie należy walczyć z poczuciem bycia kucharką?

Brzmi to brzydko, czy ładnie?
Dlaczego nie należy walczyć z rolą karmiciela rodziny, z kimś, kto jedzenie przygotowuje?

Jeżeli robisz to odpowiedzialnie, a zakładam, że po to tego słuchasz (czytasz), to wyrabiasz w rodzinie dobre odruchy. Tak było z moim mężem. Kiedy poznaliśmy się w wieku dwudziestu paru lat, w ogóle nie jadał śniadań. Dzień zaczynał od kawy i papieroska. W czasie trwania małżeństwa przestawił się szybko na jedzenie śniadań i w tej chwili nie wyobrażamy sobie wyjść z domu bez śniadania. Kawa została, jako jeden z pierwszych napojów, ale już nie samotna i (ufff) bez papierosa. Ze śniadaniem, które jest najważniejszym posiłkiem dnia. Stanowi rozruch, start na początek i od niego zależy nastawienie do reszty dnia. Po śniadaniu organizm ma z czego czerpać energię, a głód i brak składników odżywczych tylko męczy i rozprasza.

Jakby to banalnie brzmiało - jesteś tym, co jesz. Jeśli jesz śmieci, to nie masz fajnego samopoczucia, bo organizm nie ma dobrego paliwa. Poza tym, kiedy zapychasz żołądek byle czym, to masz wyrzuty sumienia. Najesz się świństewek, więc Twoja głowa jest tego świadoma. Niestety, taka wredna jest ta nasza cecha charakteru.

Wiem, że powiedzenie, że należy oswoić kuchnię (smoka), to duże uogólnienie. W głównej mierze polega to na zorganizowaniu się i o tym właśnie ględzę 😉 na stronie gastrofilka.pl i w kursie – części składowej tej strony. Kurs nazywa się Obiadowa Królowa Kuchni. Robię to również w każdym z podcastów, które nagrałam. W dalszym ciągu będę o tym mówić, bo jest to ważna część życia.

Nie chcę zbytnio psychologizować, bo gotowanie, karmienie, jedzenie to sposób na zaspokojenie przede wszystkim potrzeb fizjologicznych, ale również psychospołecznych.

Zwróć uwagę np. na wegetarianizm i weganizm. Jest wyrażeniem poglądów, choć jest do duże uogólnienie, bo wegetarianie i weganie mają odrzut od pewnych produktów, czego doświadczam w domu. Oni nie potrzebują mięsa i jest to normalne (i super).

Gotowanie i wspólne jedzenie jest rodzinnym spoiwem i scala rodzinę.

Akurat jestem po wigilii (styczeń 2019 gdy nagrywam podcast), która dla większości z nas jest ważnym momentem kojarzącym się z rodziną. Zjawisko to w książkach i w mediach jest bardzo nagłaśniane, ale tak po prostu jest.

Powtarzam - walczyć z tym? Ale po co?!

Dla mnie to jest szukanie równowagi i balansu w życiu. Poprzez wyrzekanie się z jednej strony niepotrzebnych rzeczy, a z drugiej niepotrzebnych emocji, w przypadku złości na coś, co należy robić. Choćby i sprzątanie. Ale mówimy o gotowaniu, przygotowywaniu i podawaniu posiłków, które dotąd było moim zawodem, ale jednocześnie twórczością.

Co z tego, że na końcu wyjdzie z tego kupa? 😉

Ważne są emocje, które towarzyszą człowiekowi, kiedy dostaje jedzenie, które mu smakuje. Zdarza się, choć rzadko, że jemy samotnie. Jedzenie przed komputerem, przed książką nie jest za zdrowe, o czym pewnie każdy już wie, każdy czytał i słyszał.
I znowu mały wtręt: mam staruszka kota, bezzębnego grubaska z łysym ogonem. Lubię obserwować zwierzęta i stwierdzam, że jeśli zwierzę je, to tylko je. Nie robi nic poza tym.
Człowiek przy jedzeniu lubi czytać, oglądać telewizję, przeglądać strony w komputerze, lub grać w gry w telefonie. To samo jest z potrzebami fizjologicznymi. Zwierzę nic poza tym nie robi. A my bierzemy gazetę, książkę, lub smartfon.

Zatraciliśmy tę uważność w przyswajaniu pożywienia, smakowaniu i delektowaniu się jedzeniem.

Pomyśl o tym, bo jedzenie to nie tylko paliwo. Powinno dostarczać radości, przyjemności i tak zazwyczaj jest.
Gdy idziesz zjeść do restauracji, otrzymasz ładnie podane i pyszne potrawy, w dodatku idziesz w towarzystwie kogoś lubianego, to jest to wydarzenie. Nie bywam codziennie w lokalach, ale jeżeli już, to z mężem i do ulubionego lokalu i jest to dla nas przyjemność. Wyjątkowa i uroczysta.

Dlaczego sporządzanie jedzenia to twórczość?

Bo łączysz smaki z kolorami. Robisz z tego obraz na talerzu.
Spójrz na zdjęcia (choć nie jestem artystką w robieniu zdjęć). Oddają one jednak piękno potraw, które robię i których sposób przygotowywania staram się przekazać na mojej stronie. Po prostu tworzę malowidła na białym talerzu z kolorowych składników.
Ostatnio na przykład z czerwonych naleśników (dodałam przepis łącznie z filmem). Pokazuję kilka sztuczek, jak zamknąć dużo dobrego w samym naleśniku. Jak go udekorować, z czym podać, żeby utworzył samodzielny posiłek syty śniadaniowy, bądź obiadowo - kolacyjny.
Zobacz przepis "Naleśnik" - gastroprzepis z filmem.

Tworzenie jedzenia to świetny sposób na spędzanie czasu z innymi.

Jeśli gotujesz z dziećmi i robią to chętnie, to dla nich jest to zabawa, przy okazji zawiązywania rodzinnych więzi.
Jeżeli są to znajomi, przy okazji robienia potraw rozmawiacie. Jest to wstęp do tego, żeby potem usiąść i spożyć razem przygotowany posiłek. To również jest zacieśnianie więzi.

Wracając do wigilii wspólne jedzenie, modlitwa, życzenia, rozdawanie prezentów – to ważne rytuały. Poza tym, życie to chwila, w którym jedzenie to umilanie czasu. Często wracasz myślami do takich spotkaniach z ludźmi, które miały miejsce przy stole. Zazwyczaj każde uroczyste spotkanie, czy impreza jest okraszona jedzeniem. Nie tylko alkoholem. Do tego gospodyni przygotowuje się, choć nie musi.

Chcę stworzyć taki kurs, który będzie mówić o Imprezowej Królowej Kuchni.

Będą w nim przepisy szybkie, smaczne i sprawdzone. Takie, które nie zajmują dużo czasu, bo zawsze jest się przygotowanym mając dane składniki. I można oczarować swoich gości.
T ma Ci pomóc, byś pogodziła się i pokochała gotowanie, nie walczyła z tą "koniecznością" i stwierdziła, że dobrze jest gotować. Nie muszą to być zawsze wykwintne posiłki. Mogą być zwykłe potrawy, zwykłe śniadania.

I tu odsyłam Cię do filmu, o którym mówiłam przed chwilą: gastroprzepis na naleśnika, w którym pokazuję krok po kroku, jak zrobić takiego wystrzałowego naleśnika, który wyrywa wszystkich z butów i wyglądem i smakiem.

Obiady też mogą być zwykłym, a zarazem wyjątkowym posiłkiem po pracy i szkole.

Kurs Obiadowa Królowa Kuchni, krąży wokół bardzo prostych kilkuminutowych potraw. Takich, które nie zajmują dużo czasu i przestrzeni w głowie. Pomagają szybko ugotować, nie stresować się i być zawsze przygotowanym nawet na wybrzydzające dzieci.

I w końcu kolacja. To też zwykły posiłek. Czasami prosty, szybki. Przepisów na kolację na dzień dzisiejszy nie ma zbyt dużo na stronie (styczeń 2019), ale regularnie będę je dodawała.

W tej chwili możesz np. zrobić wykwintnego hamburgera, o którym dużo piszę i pokazuję również jego przygotowanie. Zdjęcia robione telefonem całkiem nieźle oddają jego piękno.
Tutaj zobacz super przepis na mega hamburgery

Kurs o hamburgerach również w przygotowaniu. pt.: Hamburgerowa Królowa Kuchni.

Każdy z kursów będzie miał za zadanie przekazać taką ilość wiedzy, że po kursie o hamburgerach będziesz mogła otworzyć swój lokal z hamburgerami. Na pewno nie narobisz sobie wstydu, jeśli będziesz podawać takie potrawy, jakie pokażę Ci w kursie. Hamburgery, sosy, sałatki i inne dodatki.

A teraz możesz wskoczyć już na stronę, wejść w gastroprzepis i sprawdzić jak się to robi.
Ekspresowo. Ale pysznie i pięknie. I jak się przy tym nie ubrudzić się do łokci. O tym jest całkiem sporo. "Hamburger - gastroprzepis"

Na koniec, jak zwykle zapraszam Cię na kolejny podcast jeszcze o niewiadomym temacie 🙂

Podsumowując: jeżeli nie lubisz kuchni i gotowania, nie czuj wyrzutów sumienia. Nikt na siłę nie musi pokochać. Oprócz tego, że pewnie kocha jedzenie.

Natomiast, jeżeli podoba Ci się to, o czym mówię, to może napisz mi komentarz i zostaw parę słów. A jeśli nie komentarz, to proszę udostępnij to komuś, polub na facebooku.

Im będzie więcej reakcji na to co piszę, to dotrze to do większej rzeszy osób. Może Tobie pomoże, a może polubisz gotowanie. Fajnie byłoby przyczynić się do tego, by komuś ułatwić gotowanie.

Pozdrawiam Cię.

I niech moc będzie z nami - gastrofilami.

Dodaj komentarz