fbpx

Zombie w lodówce – podcast

- Brak komentarzy

Posłuchaj podcastu i jeśli zapragniesz usunąć ślady zombie ze swojej lodówki, instrukcję i podpowiedzi znajdziesz pod spodem 🙂

szalony klient
Dowiesz się co dzieje się w Twojej lodówce, a pewnie nie pomyślałaś o tym nigdy.
Jeśli jesteś osobą wrażliwą, lepiej miej przy sobie reklamówkę 🙂
Oczywiście przesadzam, chociaż z drugiej strony, jak tak człowiek uruchomi wyobraźnię i zajrzy pod szufladę na warzywa, do niej, czy pod uszczelki gumowe, to można zmienić zdanie.
Powiem Ci (z perspektywy gastronoma i żywieniowca zbiorowego), jak przechowywać jedzenie, by nie zatruć siebie i rodziny i by żywność została jak najdłużej świeża.

Od czego zacząć porządkowanie lodówki?

Od opróżnienia jej.

Produkty, które mogą "przeczekać" zabiegi rozmrażania i czyszczenia lodówki w temperaturze pokojowej, przechowaj w jednym miejscu (jeśli masz zwierzaki, pomyśl o nich w tym momencie:-) )

Do przechowania jedzenia z zamrażarki trzeba się przygotować.

Jeśli jest zima i mróz (ostatnimi laty trudno o takie wspomnienie 🙂 ), to sprawa jest prosta. Jedzenie pakujesz w reklamówki i kładziesz na parapecie, czy balkonie.

Powiem Ci jednak, że dobrze mieć >>>TEN<<< sprzęt w swoim domu. Przydaje się, bo latem robisz zakupy, a te wieziesz w bagażniku i jeśli ze sklepu do domu masz niedaleko, to luz. Dowieziesz mrożonki, lody, czy mięso. Jeśli jednak masz taką lodówkę turystyczną i wkłady mrożące do niej, to nie musisz się martwić korkami, czy dłuższym postojem. Kupienie paczki mrożonego szpinaku zastąpi Ci wkład termiczny i będziesz spokojna/ny, że mięso się nie zepsuje, a jogurtów nie trafi szlag.

Pomyśl o tym.

Teraz demontaż półek i mycie.

Wyjmij z lodówki i daj jej się odmrozić.

Czasem może to trwać i cały dzień szczególnie, gdy zamrażalnik jest mocno oblodzony.

Półki szklane i te demontowalne z drzwi lodówki najlepiej myć w zlewie.

Wystarczy płyn do naczyń i gorąca woda. Czasami CIF na mocniejsze przebarwienia.

.

Przyda się szczoteczka do zębów.

Miej taką w kuchennej szufladzie. Jest doskonała do czyszczenia kuchennych zakamarków, uszczelek lodówki, zmywarki itp.
Wyszoruj zabrudzenia i pleśń na obrzeżach półki, zawiasach.

Dokładnie umyj i wysusz półki, szuflady, półeczki drzwi.

Czas na obudowę...

... czyli część z sercem tego ważnego sprzętu kuchennego

Najlepiej zrobić to ciepłą wodą z sodą w proporcjach: 1Łyżka sody na litr wody.
Przy braku sody dobry jest ocet (3 łyżki/litr wody). Przy okazji lodówkę dezynfekujesz.

Po wysuszeniu i wytarciu, odczekaj, by woda odparowała ze wszystkich zakamarków. Inaczej pozostawiona wilgoć od razu ulega zamrożeniu, co skutkuje szybszym narastaniem szronu.
Co pewien czas lodówkę trzeba potraktować szmatką z wysokoprocentowym spirytusem. Dobrze mieć spirytus przelany do spryskiwaczu.
Jaki? Zwyczajny, byle to nie był salicylowy.
Dla wygody można trzymać go w schowku ze środkami czystości (opisany).

Często po otwarciu lodówki można poczuć nieprzyjemny zapach na skutek wycieku, wylania, lub początku psucia się artykułów.

I tu rada: najlepiej z problemem smrodku radzą sobie ziarna kawy.
Wstawiasz je na półkę w lodówce w słoiku, na talerzyku i po problemie. Kawa niestety nie nadaje się już do spożycia.
Drugim sposobem na zapach jest wstawienie spodka z sodą oczyszczoną, lub wodą z octem.

Pamiętaj o dziurce w dupce 😉

Mam na myśli odpływ skraplającej się we wnętrzu lodówki wody. Ten odpływ lubi się przytykać. Najlepszym sposobem na tą dolegliwość naszego urządzenia będzie słomka do picia napojów. Ale uwaga, może Cię przerazić to, co nią wyciągniesz z odpływu 🙂

Pozwól wyschnąć rozmrożonej zamrażarce.

Odmrożona, wymyta, ale zawsze trochę wilgoci zostaje. Wytrzyj ożebrowanie do sucha i daj odparować wilgoci. W przeciwnym razie Twoja lodówka dostanie dodatkoą porcję pracy od momentu włączenia jej ponownie.

 

Teraz czas "zatowarować" naszą lodókę

I aż się miło robi, gdy możesz układać jedzenie w czyściutkiej lodówce

Przejrzyj daty ważności. Może masz jakąś staroć, która nie nada się już do jedzenia.

Przetrzyj słoiki od spodu i wszystkie pojemniki.
Zastanów się, czy nie poprzekładać jedzenia do plastikowych i szklanych pojemników. Dobrze je mieć na stanie.
Po co?

Zajrzyj do zakładki o przechowywaniu (u góry w menu strony).

Możesz mieć wszystko świeże dłużej i dzięki odseparowaniu niektórych produktów od siebie nie ma zagrożenia, że ktoś z domowników struje się pożywieniem.

Baaaardzo lubię przechowywać jedzenie w pojemnikach.

Najlepiej w szklanych, ale plastikowe też dają radę. Są świetne do mrożenia, bo o wiele łatwiej pilnować zawartości zamrażarki, gdy potrawy (jak na przykład mrożone w woreczkach) zespawają się ze sobą. Przetestowałam to w lokalach i powiem Ci, że dzięki przechowywaniu w ten sposób nie wyrzucam jedzenia i zużywam wszystkie warzywa z rosołu, a rosół muszę mieć ZAWSZE na stanie 🙂

No i w końcu przechowywanie

Co i gdzie dać, by było bezpiecznie?

Najlepiej byłoby posłuchać powyższego podkastu, albo przeczytać go w całości (tekst poniżej). Tam mówię, dlaczego układam jedzenie w określony sposób i o myciu rąk po macaniu jajek 😉 i o mrożeniu trupa 🙂

Posłuchaj, bo dzięki tym trzem kwadransom możesz odkryć, skąd biorą się u Ciebie wzdęcia, pryszcze, lub inne "uniedogodnienia"

Poniżej film, w którym pokazuję soją poukładaną lodówkę. To bardzo ułatwia życie kuchenne!

I to takie ułatwienie chciałabym Ci pokazać i przekazać, by żyło Ci się lepiej 🙂

A tutaj widać, o co mi chodzi z jajami i mięsem

Baaaardzo lubię przechowywać jedzenie w pojemnikach.

Najlepiej w szklanych, ale plastikowe też dają radę. Są świetne do mrożenia, bo o wiele łatwiej pilnować zawartości zamrażarki, gdy potrawy (jak na przykład mrożone w woreczkach) zespawają się ze sobą. Przetestowałam to w lokalach i powiem Ci, że dzięki przechowywaniu w ten sposób nie wyrzucam jedzenia i zużywam wszystkie warzywa z rosołu, a rosół muszę mieć ZAWSZE na stanie 🙂

Poniżej transkrypt nagrania audio.

Witajcie w pierwszym odcinku podcastu dla Królowej Kuchni od Królowej Kuchni,dla przyszłej Królowej Kuchni, bądź obecnej.
Dziś będzie odcinek pod tytułem "Zombie w lodówce'', czyli „kilka słów” o lodówce.

Zanim przejdę do tego odcinka, chciałabym powiedzieć parę słów o sobie.
Mam na imię Monika, na karku lat 44 i 2 miesiące. Przez ostatnich 20 lat prowadziłam knajpy, lokale gastronomiczne restauracyjno - braseryjne, kawiarniane. Były tam serwowane posiłki, lody, różnorakie potrawy.
Sporo robiłam, dużo się nauczyłam. Teraz tę wiedzę chcę przekazać właśnie w podcastach, filmach, artykułach.
Dzisiejszy odcinek nagrywam, jako część składową kursu OBIADOWA KRÓLOWA KUCHNI.

Dzisiejszy odcinek dotyczy lodówki i może zacznę od anegdoty i chociaż słowo anegdota, bardzo ładnie brzmi, to już ona sama nie jest przyjemna.
Jeden z lokali gastronomicznych, który prowadziłam, miał w sąsiedztwie kilkanaście innych lokali. Pewnego dnia jeden z nich odwiedził Sanepid. Sanepid, którym się wszystkich straszy, a tak naprawdę to całe szczęście, że taka instytucja istnieje. To Sanepid właśnie pilnuje, by restauratorzy nie zatruwali klientów.
Tak więc przyszedł ów Sanepid i zamknął jeden z lokali. A dlaczego, co się tam stało? Przecież żeby zamknąć taką placówkę, właściciel musi grubo narozrabiać.
Okazało się, że w jednej z lodówek, zaczęło się rozkładać jedzenie, pojawiła się pleśń. Lokal przeszedł, można powiedzieć kwarantannę, a po miesiącu znowu działał. Właściciel zapłacił odpowiedni mandat, przeszedł kolejne, bardzo regularne kontrole.

Mając na względzie fakt, że większość ludzi nie zastanawia się zbytnio nad tym, co dzieje się w naszych lodówkach, postanowiłam zacząć właśnie od niej. Również dlatego, że w kursie zaczynam od tego, jakże ważnego tematu. Od zrobienia porządków w lodówce, w spiżarni, w szafkach.

Lodówka - najczęstsza przyczyna zatruć w domach przez to, co dzieje się w lodówce.
Są to zazwyczaj bakterie Jersinia i Salmonella, a nawet bakterie E’coli. I to już strasznie brzmi.
Powiem pokrótce, co która bakteria wywołuje i jak łatwo przeoczyć objawy i źle je zinterpretować, jako na przykład grypę. Nie pomyślisz nawet, że to skutek tego, co dzieje w naszej lodówce.
Jersinia znajduje się przeważnie na warzywach, twarogu i mięsie. Objawami (głównymi) zatrucia są biegunka, gorączka i ból brzucha, jak przy wyrostku robaczkowym.
Listeria zazwyczaj jest na mięsie, twarogach, lodach i jajach. Objawy również podobne są do grypy (gorączka, bóle stawów, kaszel).
Salmonella jest w głównej mierze na surowych jajach i przed nią będę jeszcze nie raz przestrzegać. Nie tylko w tym odcinku, bo jestem na nią bardzo wyczulona.
To trzy najczęściej występujące, z tych najgroźniejszych bakterie, które można znaleźć w „przeciętnej” lodówce. Jeśli nie znaleźć, to wyhodować.

Poza bakteriami groźna dla naszego zdrowia jest pleśń.
Jak każdy wie, a jak nie wie, to się właśnie dowie, pleśń jest toksyczna i rakotwórcza.
Jeśli w słoiku z dżemem, lub czymkolwiek pojawi się pleśń, to nie wystarczy zdjąć łyżkę produktu z pleśnią, ponieważ zatruła ona już cały produkt. Jeśli masz nadpleśniałego na przykład pomidora, jabłko, lub cokolwiek w lodówce, to je wyrzuć, ponieważ cały produkt jest zaatakowany i nie nadaje się do spożycia.
Pleśń na serach pleśniowych, czy salami, to inny rodzaj pleśni. Bez obaw, ta jest niegroźna.

A teraz pomyśl, że wkładając do lodówki zakupione produkty, wkładasz do niej bakterie.
Jogurty i kefiry, to przecież wzmożone procesy chemiczne i to właśnie bakterie je przeprowadzają.
Sery pleśniowe, to bardzo intensywne zmiany, ale te nie są groźne.

Natomiast (i to zabrzmi brzydko i groźnie) wkładając mięso do lodówki, wkładasz do niej tak naprawdę trupa.
Na pewno w ten sposób o tym nie myślisz, ale weź pod uwagę, że to jest jednak kawałek martwego zwierzęcia.
I teraz (uwaga) będę wstrętna i obrzydliwa, więc jeśli jesz, to nie czytaj, albo przerwij jedzenie. Wiem, to zabrzmi strasznie, ale pomyśl o tym w inny sposób.
Gdy człowiek umiera, zawozi się go do prosektorium, jeśli trzeba przy nim „coś zrobić”. Zasady „obróbki" ciała są bardzo restrykcyjne, bo jest duże zagrożenie chorobami zakaźnymi.
Jak to się ma w przypadku przemysłu mięsnego?
Mięso zwierzęce po uboju jest poddawane mechanicznej rozbiórce, porcjowaniu itd. Następnie jest przechowywane (oby w idealnych warunkach czyli w chłodniach) i tak też przewożone.
Ty też tak właśnie powinnaś je dostarczyć do domu.
Dlaczego?
Bo wkładasz kawałek trupa do lodówki, gdzie cały czas trwa proces rozkładu.
Wiem, to brzmi ohydnie, ale są sposoby na zatrzymanie (na jakiś czas) tego procesu.
Między innymi o tym mówię w kursie OBIADOWA KRÓLOWA KUCHNI.

O co mi chodzi, gdy mówię, że wkładasz bakterie do lodówki?

Warzywa
, szczególnie te korzenne, to świetna pożywka dla bakterii.
I tak dla przykładu w bulwie selera praktycznie zawsze są drobiny ziemi. W porze również. Wystarczy rozciąć por, by znaleźć w nim ziemię.
Tak więc zobacz - wkładasz ziemię do lodówki, tam, gdzie masz inne bakterie.

Jajek
nie myj przed włożeniem do lodówki (znam osoby które tak robią). Jajka też mają swoją florę bakteryjną. I pomyśl, że są produktem „wychodzącym” wprost ze zwierzęcia (wiadomo z jakiego i z jakiej części ciała). Nie powinno się tego robić, ponieważ znacznie skraca się ich żywotność. Jeśli jednak umyjesz jaja przed włożeniem, do lodówki, zużywaj je szybko.

Słoiki
(kupione z zawartością spożywczą) są zakurzone i obmacane przez wielu ludzi, stojące na półkach, transportowane na paletach, zafoliowane, przewożone blisko ziemi.
Człowiek przynosząc słoiki z pesto, dżemem, pastą pomidorową, czymkolwiek w słoiku, jeśli nie zużyje całej zawartości, a jedynie parę łyżek, resztę wkłada do lodówki, raczej ich nie myje i osusza przed włożeniem do lodówki. Odkręca, zużywa i odkłada do lodówki.
Popatrz ile bakterii samodzielnie „dokładasz” lodówce.

Największy (nie znajduję innego określenia) "syf" , jest stwierdzone nie tylko przeze mnie, robi się w dolnych szufladach, bo tam znajdują się warzywa.
Zbiera się w niej dużo wilgoci, w efekcie produkty (czyt. warzywa) gniją.
Miałam pewnego razu egzemplarz (w sensie lodówki) nie wymienię marki, bo to by była antyreklama, który miał wadliwy odpływ i skraplanie. Wszystka woda, która spływała po tylnej ścianie podczas odszraniania, zatrzymywała się w dolnej szufladzie, w tej z warzywami. Robiłam cuda i co tylko mogłam, ale po wysunięciu szuflady woda spływała na dół lodówki i po jednym dniu miałam około centymetra stojącej wody. Nie wpadłam na to (z braku czasu), żeby zgłosić sprzęt do reklamacji. Ta domowa lodówka w końcu się zepsuła. I nic dziwnego.
Dobrym patentem na zatykający się odpływ, jest włożenie miękkiej rurki do napojów, co praktykowałam w następnych dwu lodówkach. Obecnie mam osiemnastoletnią, ale genialną. Kosztowała zaledwie pięćset złotych i jest to najlepsza lodówka miałam. Mimo drobnych uszczerbków sprawuje się doskonale i jest najcichsza ze wszystkich dotychczasowych (moich) lodówek.
Patent ze słomkami przydaje się w przypadku wielu (w tym nowych) egzemplarzy.

Lodówkę trzeba jednak często myć, bo robi się tam tzw. kisiel, albo budyń, jak kto woli.
Śliski i czarny. To są skutki tych wspomnianych procesów, jeśli są to szuflady z warzywami. Jeżeli zajrzysz pod spód takowych, a długo nie myłaś tamtych rejonów, to znajdziesz sporo czarnego i nieprzyjemnego "czegoś". W przypadku mojej lodówki na dole nie zbiera się woda, szuflady zlikwidowałam, zastępując je pojedynczymi pojemnikami, do których na"sztorc" wkładam marchewkę, pietruszkę, czy seler. Dobrym sposobem jest wyłożenie pojemników papierowym ręcznikiem, które po zawilgoceniu wymieniamy. Nie dzieje się to zbyt często, ale to najlepszy sposób na zatrzymanie świeżości warzyw. Sprawdzony patent 🙂

Skoro tak się dzieje, to jak dobrze przechowywać?
Trzeba myć półki regularnie, gdy są zabrudzone.
Nie raz na pół roku przy okazji wyłączenia urządzenia i mycia całej lodówki. Po prostu, gdy widzisz, że szyba jest ubrudzona, opróżniasz półkę z produktów i jak najszybciej (by nie ogrzewać wnętrza) myjesz ją, wycierasz do sucha, przecierasz spody wyjętych produktów i dopiero pakujesz z powrotem. Co drugi dzień możesz wymyć jedną półkę, czasami rynienki z drzwiczek i tym sposobem unikniesz złości na nadmiar zajęcia 🙂

Delikatna podpowiedź - co jakiś czas warto taką półkę wyciągnąć ponieważ cały brud (pleśń) tworzy się również pod spodem, w załamaniach, rowkach i rantach.
Wtedy po wyjęciu i umyciu półki, szorujesz szczotką załamania (których jest całkiem sporo) przemywasz i osuszasz (ścianki boczne również). W tym momencie możesz włożyć półkę i przetarte od spodu słoiki.
Wiem, powtarzam się, ale w kuchni jest bardzo dużo powtarzalnych manewrów, które należy wykonywać dla zdrowia rodziny.
Wracając do bakterii - popatrz ile można rzeczy przeoczyć.
A potem żale, że taaaaką mam migrenę, jak źle się czuję i czemu moja cera jest brzydka, obsypana, szpotlawa lub chropowata z wypryskami?
Wiele z tego to „praca” bakterii, które zjadamy. Oczywiście przyczyny mogą być różne, ale to jest jedna z najczęstszych.
Powtarzam – NAJCZĘSTSZĄ PRZYCZYNĄ ZATRUĆ JEST DOMOWA LODÓWKA .
Smutne, więc zwróćmy na to uwagę.

FIFO - druga zasada poprawnego przechowywania.
Oto zasada, mówiąca o tym, że co pierwsze wsadzisz do lodówki, pierwsze musisz z niej wyjąć. Jak przyniesiesz jogurty, to nie stawiasz ich z przodu, lecz zakupione wcześniej przesuwasz na „pierwszy ogień”, a świeże w głąb (stawiasz za nimi).
Szczególnie, jeśli Ty robisz zakupy.
I tak dla przykładu w moim domu chłopaki po otwarciu lodówki, wietrzą, patrzą, jak w telewizor, (którego nie posiadam od lat), po czym sięgają po coś. Widzą trzy jednakowe jogurty i zawsze biorą pierwszy z brzegu. Dotyczy to każdego, bez wyjątku, produktu.
Jeśli kupisz szynkę, to ją schowaj głęboko, aż do wyczerpania zapasu poprzedniej. Mam już na tyle świadomą i samodzielną młodzież, że nie muszę sama wszystko podtykać im pod nos. Potrafią sami skomponować kanapki.
Ale!
Świeżą wędlinę chowam i to dzięki temu jako pierwsza „zejdzie” ta starsza, bo to ją zobaczą i po nią właśnie sięgną 🙂

Zrób „strefy” w lodowce.
Co to znaczy? Dla mnie jest to MEGA odkrycie, choć przyznaję, że robię to niezgodnie z zasadami, ale u mnie TO się właśnie sprawdza.
Na górnej półce (według producenta) powinno się trzymać sery.
Dla mnie takie umiejscowienie jest nielogiczne Rozumiem, że tam panuje odpowiednia dla nich temperatura, ale halo! Przecież w drzwiach na wysokości górnej półki są surowe jaja! Na ich skorupkach może być groźna Salmonella, a ta uwielbia sery.
Jak mogę dopuścić do kontaktu tych dwu produktów? Totalna pomyłka!
U mnie „na poziomie” jajek kładę surowe mięsa. Te, które się marynują, czy te świeżo zakupione, których nie miałam okazji jeszcze poporcjować na cały tydzień do różnych posiłków. O nich mówię dużo w treści kursu OBIADOWA KRÓLOWA KUCHNI. Podaję sposoby na to, jak je przygotować, zabezpieczyć i mieć kilka dni spokoju.

Jak układam produkty w lodowce, dzięki czemu jest bezpiecznie?
Moja kuchnia jest niewielka, ale bardzo wygodna. Dużo gotuję dzieciom iż mężowi, który często wyjeżdża za granicę, a że jest wegetarianinem, komponuję mu potrawy składnikowo. Dbam o proporcje i równowagę białka, węglowodanów i tłuszczów. Wysiłek fizyczny rekompensuję żywieniowo gotowymi potrawami w słoikach, które on tylko odgrzewa. Słoiki gotuję, żeby przetrwały okres przed spożyciem.

Wracam do mięs na górnej półce.
Oczywiście umieszczam je w szczelnych pojemnikach, najlepiej szklanych. Nie przechowuję w woreczkach, w które pakuje je ekspedientka, a z których zazwyczaj wycieka krew i inne wpompowane przez producenta w mięso płyny. Gdy wycieknie, spływa w dół lodówki razem z bakteriami na ser, jabłka i pomidory, które ja (wbrew zaleceniom) trzymam jednak w lodówce, by za szybko nie więdły. I tak sobie spływa pełna bakterii krew w dół, wita się z pleśnią i wespół z innymi bakteriami zaraża wszystko.
Tak się właśnie dzieje w lodówce, w której nie przestrzega się zasad higieny przechowywania pożywienia.
Co poza jajkami i mięsami, które muszą być przynajmniej na talerzu, żeby to, co z nich wycieka nie rozeszło się po wnętrzu lodówki?

Poniżej (również niezgodnie z zasadami) trzymam w miarę posegregowane warzywa okopowe (seler, por), ale nie w pobliżu serów białych, żółtych, czy otwartych jogurtów, bądź tego, czego nie będę poddawała obróbce cieplnej.
Przy zamykaniu lodówki sprawdzam, czy moje produkty nie zaczną ze sobą “imprezować, a potem buszować w naszych organizmach.
Jakie tego efekty? Myślę, że już wiesz 🙂

Bardzo ważna zasada, której nauczyłam się na produkcji.
Kilka razy nawet dostałam po łapach za próbę jej złamania.
Jeśli dotykasz surowych jajek, rozbijasz je, nigdy nie dotykaj niczego więcej, przed dokładnym umyciem rąk!
Czym? Gorącą wodą z płynem do naczyń, lub mydłem.
Nie dotykaj niczego, na czym mogą osiąść bakterie. Na filmach w kursie widać, że ja naprawdę często myję ręce. Pomijam to, że są one, jak u każdego gastronoma narażone na niszczenie. Intensywna praca w kuchni jest z tym związana. W rękawiczkach nie wykonasz wszystkiego, ponieważ jest to zbyt opóźniające pracę.

Kolejna zasada. Żywność wyjętą z zamrażalnika rozmrażaj najlepiej w lodówce.
Tę zasadę często omijam, bo szkoda mi na nią czasu. Zamrożone warzywa wysypuję od razu na patelnię, lub do garnka i poddaję obróbce termicznej. To również będzie w kursie.

Natomiast – I TO JEST ŻELAZNA ZASADA - jeżeli produkt był już raz rozmrożony, nie Może być zamrożony ponownie!
Procesy, które zaszły w czasie rozmrażania kompletnie go dyskwalifikują do ponownego mrożenia. Przyjmij to na wiarę i jeżeli coś rozmrozisz, a nie zużyjesz, to to wyrzuć.
Chyba, że chcesz zatruć siebie i rodzinę.
Kolejna z ważnych rzeczy, na którą rzadko zwraca się uwagę.

Daj produktom spożywczym LUZ.
Mam na myśli to, że jeżeli zrobisz za duże zakupy, bo są niezaplanowane (odnoszę się znowu do kursu) zbyt zapełniasz lodówkę bez dostępu światła i powietrza.
To akurat zalecenie i producent.
Pomiędzy produktami musi być luz, czyli przestrzeń na powietrze, które chłodzi i utrzymuje produkty w odpowiedniej temperaturze.
Niejednokrotnie widziałam (osobiście też to przerobiłam) nabitą lodówkę z poupychanymi, jak klocki lego artykułami.
Tak nie wolno. Musi być w lodówce LUZ.

Kolejną zasadą jest regularne rozmrażanie lodówki.
Przynajmniej co pół roku. Po jej wyłączeniu zabezpieczasz produkty. W zimie na parapecie, lub balkonie, albo poprzez zamrożenie wkładów termicznych i umieszczenie w lodówce turystycznej. Lodówka spokojnie się rozmrozi i proces ten trwa różnie, w zależności od ilości nagromadzonego szronu. Zasada mówi, żeby tego procesu nie przyspieszać.
Chociaż przyznam się, że czasami tak zrobiłam. Bo praca, szkoła dzieci itd.
Można również poprosić kogoś o przechowanie zamrożonej żywności. Proces to zajmujący, ale konieczny.
W „zapomnianej” zamrażarce niejednokrotnie archeolog coś by dla siebie znalazł 🙂
I to kolejny powód, dla którego zachęcam Cię do kursu OBIADOWA KRÓLOWA KUCHNI. Zaznaczam, że jest ekspresowy.
Pokazuję w nim, jak organizować się, żeby nie tracić czasu, a nawet odzyskiwać ten zazwyczaj niepotrzebnie tracony. Gotować zdrowo i szybko. Jak przechowywać i przygotowywać mięsa, by się nie psuły. Jak robić zakupy raz w tygodniu i jakich zasad przestrzegać przy ich robieniu (by nie kupować za dużo).

Wróćmy do zamrażarki.
Pierogi od babci, kaszankę wiejską od mamy, pasztet domowej roboty. To opakowane, opisane (lub nie) wkładamy do zamrażarki. Co pewien czas stwierdzamy, że nie da się szuflady domknąć, bo zmarzliną obrosła. Decydujemy, że rozmrażamy.
I wtedy okazuje się, jakie „wykopaliska” możemy w niej odkryć.
Resztki mrożonych warzyw, owoców, zapomniane plasterki szynki zostawione do wykorzystania na przykład do bigosu, bograczu lub żurku. Wychodzi z tego całkiem spory zapas, z którym nie wiadomo co zrobić.
Przerabiamy te resztki i wychodzi pokaźny gar bigosu, który (co trzeba?) należy zamrozić, bo zjeść nie da rady.
Koło się zamyka.
Czyli wkładamy dużo pracy, energii własnej i tej elektrycznej. Przecież rozmrażamy wcześniej zamrożone resztki wędlin, kroimy je i smażymy, porcjujemy, a po schłodzeniu, porcjujemy i ponownie mrozimy (by znowu podgrzać).
W przypadku bigosu, jak wiadomo z receptur z dawnych lat, jest to nawet wskazane dla lepszego smaku. Ale wtedy były piece węglowe (lub opalane drewnem) w kuchniach i podgrzewanie działo jakby przy okazji.

Czym myć lodówkę?
Najlepiej zrobić to ciepłą wodą z sodą w proporcjach: 1Łyżka sody na litr wody. Przy braku sody dobry jest ocet (3 łyżki/litr wody). Przy okazji lodówkę dezynfekujesz. Po wysuszeniu i wytarciu, odczekujesz, by woda odparowała ze wszystkich zakamarków. Inaczej pozostawiona wilgoć od razu ulega zamrożeniu, co skutkuje szybszym narastaniem szronu.
Co pewien czas lodówkę trzeba potraktować szmatką z wysokoprocentowym spirytusem. Dobrze mieć spirytus przelany do spryskiwaczu.
Jaki? Zwyczajny, byle to nie był salicylowy.
Dla wygody można trzymać go w schowku ze środkami czystości (opisany).

Jeżeli przesadzam, to jako usprawiedliwienie przytoczę moje wrażenia, gdy słuchałam dziesiątek zatrudnianych przez lata osób o tym, z czym spotykały się u poprzednich pracodawców. Wielki brak higieny w urządzeniach, mrożenie przeterminowanych produktów, a następnie mieszanie ich ze świeżymi.
To tylko jeden z wielu przykładów.

Często po otwarciu lodówki można poczuć nieprzyjemny zapach na skutek wycieku, wylania, lub początku psucia się artykułów.
I tu rada: najlepiej z problemem smrodku radzą sobie ziarna kawy.
Wstawiasz je na półkę w lodówce w słoiku, na talerzyku i po problemie. Kawa niestety nie nadaje się już do spożycia.
Drugim sposobem na zapach jest wstawienie spodka z sodą oczyszczoną, lub wodą z octem. Sprawdzaj również temperaturę wnętrza – optymalna 5 do 7 stopni Celsjusza, a w zamrażarce -18 stopni Celsjusza.

Przypominam: nie rób z zamrażarki atrakcji dla archeologa, utrzymuj porządek i luz.
Nie mroź mięs w szufladzie z np. mrożonymi owocami lub lodami i pieczywem, których to artykułów nie poddasz obróbce cieplnej.
Nim mięso się zamrozi, wcześniej przyczyni się do zakażenia lodów.
Nie rób zapasów na dwa lata.
Znam osobę posiadającą zamrażarkę skrzyniową, która znalazła elementy ze świniobicia sprzed czterech lat! Ja bym tego nie tknęła.
Im mniej zapasów, tym mniejsze zużycie energii i łatwiejsze utrzymanie w czystości.
Mnie nawet odeszła ochota na posiadanie dwudrzwiowej lodówki, ponieważ stwierdziłam, że zwykła lodówka, przy odrobinie organizacji, jest zupełnie wystarczająca dla czteroosobowej rodziny (bez zaburzeń w odżywianiu).
Mam więcej czasu na rozwój osobisty i to między innymi stąd wziął się pomysł na kurs gastronomiczny.

W kursie OBIADOWA KRÓLOWA KUCHNI daję materiały do pobrania, które zawierają 57 składników z których można zrobić 10 zup, 10 mięs, 10 dodatków w postaci ryżu, makaronów, kluseczek, ziemniaków, oraz 10 sałatek i surówek.

Pozostając w temacie czystości lodówki nie zapomnij o istnieniu uszczelek, które również narażone są na zabrudzenia.
Należy je odgiąć i umyć. I tyle.

W ramach podsumowania:
Porządek w lodówce idzie w parze z porządkiem w głowie.
Po otwarciu lodówki patrząc na chaos, zamykasz ją i co dalej? Czujesz się zniechęcona.
Natomiast widząc ład masz możliwość poskładania jedzenia bez wysiłku, z przyjemnością.
Wiem, o czym mówię.
To nie hasło reklamowe.

Jeśli masz jakikolwiek problem ze zorganizowaniem się w kuchni, idź do kursu OBIADOWA KRÓLOWA KUCHNI.
W nim powiem Ci, jak „poukładać” kuchnię, byś z chęcią do nich wchodziła.
Po tym etapie przejdziemy do przepisów obiadowych i przygotowania się do całego tygodnia. Podstawą jest porządek w szafkach i w lodówce., oraz segregacja i pozbywanie się zbędnych rzeczy.

Jednym z założeń kursu jest wykorzystywanie w całości zakupionego jedzenia za nieduże pieniądze. Jednak nie najtańsze, bo z te reguły nie są zdrowe.
Zachęcam Cię do udziału w kursie, którego stworzenia podjęłam się z zamiłowania do kuchni, ale przede wszystkim na podstawie zdobytej wiedzy.

Jak robić szybko i możliwie tanio, ze świeżych składników, ale smacznie.
Przejdź do kursu i dowiedz się, jak ułatwić sobie kuchenne życie.
Bez ciśnienia i codziennego stresu.

Chciałabym, żeby osoba, która zastosuje się do wytycznych kursu, po przerobieniu całości, stwierdziła:

JESTEM KRÓLOWĄ KUCHNI.
Korona jest bardzo lekka i przyjemna w użytku.
Jest mi w niej do twarzy!

Wpadnij do mnie dołącz do kursu.
Do zobaczenia.

I NIECH MOC BĘDZIE Z NAMI – GASTROFILAMI!

Dodaj komentarz